120 >> 26/05/2008 15:45:17
W humorze nieziemsko dobrym witam serdecznie kolejnego lodołamacza, dzielnego samuraja, żołnierza, czy jak kto woli po prostu prostego blogowicza. Z klimatów jakże radosnych przenosimy się do mroku i ciemności. Do Kraju Kwitnącej Wiśni, skąd pochodzi manga, która jest motywem przewodnim szablonu niejakiej
Nata belli.
Klik i jestem.
Patrząc na szablon rzucił mi się w oczy, w ogóle nierzucający się w oczy napis. Czytając go stwierdzam, iż piosenkę, z której pochodzą te słowa, znam. I to dość dobrze. System of a Down- Soldier side, czyż nie mam racji? Ło żesz, ale ja
gienialna jestem (błąd wpleciony specjalnie, żeby nie było). No cóż, w takim razie, by lepiej wczuć się w klimat, muszę zmienić muzykę, oczywiście na wcześniej wspomnianą piosenkę.
Nie znoszę mangi, cóż, nie znoszę! Te ogromne gały i sine buźki pomału zaczynają mi się śnić po nocach. Szczuplutkie paluszki, smukła sylwetka, włosy opadające na twarz przyprawiają mnie o mdłości. Ta laseczka ma takie oczy jakby dzień wcześniej ostro popiła. Nie, nie! Wiem! To są takie dwa reflektory, tak? Boże Przenajświętszy! Zero w tym jakiegokolwiek uroku. Takie moje zdanie.
Avatar dopasowany, co wbrew pozorom nie było aż takie trudne.
Działu „O mnie” brak.
Czas na podróż w czasie. Rok dwa tysiące siódmy, poproszę, maj. Tegoż to roku rozpoczęłaś swoją działalność. Później dość długa przerwa, trzy miesiące, i znowu piszesz. Ale zacznijmy od początku.
Masz dość intrygujące spojrzenie na świat. Ciekawe są te spostrzeżenia na temat śmierci i świata jako hospicjum. W wolnym czasie przemyślę tę kwestię. Dość odważnie mówisz o Bogu, dla mnie sprawa ta jest bezsporna. Cóż.
Powrót do teraźniejszości? Najwyższa pora.
Zmienił się nieco twój sposób pisania. Jest mniej dojrzały. Dużo kolokwializmów, dużo literówek i błędów interpunkcyjnych. Lecz przemyślenia nadal frapujące.
Ogólnie. Blog wygląda jakby wyprany w wybielaczu i choć pisze „Nie chlorować”, chlorowany. Wyprasowany w zbyt dużej temperatury, lecz niedoprasowany. Widoczne są liczne zagniecenia i niedociągnięcia. Nadruk, pomimo niewłaściwego prania, widoczny doskonale. Co więcej? Im więcej prań tym jakość tekstu lepsza, choć ze skazami licznymi. Suszony chyba w suszarce, choć zakaz na metce również się znajduje. Suszony, tak, jak gdyby się gdzieś spieszyło.
Zostawiam Cię z trójeczką. Nie! Nie mam sumienia. Z
czwóreczką na szynach.
Jaamataashita [Do zobaczenia]
abstrakcyjne-oceny [
komentarzy 1]
Chcesz się wypowiedzieć? |
Dołącz do nas!
119 >> 25/05/2008 15:58:21
Z pustką w głowie, mroczkami przed oczami i ze zdrętwiałymi palcami, leniwym ruchem myszki otwieram kolejny blog. Swoją drogą to dawno nic nie pisałam. Cóż, brak czasu i takie tam. Postanowiłam oderwać się na chwile od rzeczywistości i przenieść się do świata
confiteor.
Soł.
Szablon oryginalny. Twojej roboty. Rzec można, iż masz rękę do tego rzemiosła. Kolorystycznie mi się podoba, no i ten garbus… Chyba język nie zaboli mnie od dobrego słowa. Szablon… ładny.
Teraz może odtwarzacze muzyczne, nijak wtapiające się w tło, aczkolwiek pasujące do szablonu.
Muzyka artystów mi znanych całkiem dobrze. Jednak utwory nie do końca mi się podobają. Zniosę Bjork, The Beatles i Queen, ale Hey i Nosowskiej nie. Nie żebym ich nie lubiła, bo lubię, ale piosenki te są akurat jednymi z gorszych w ich repertuarze.
Cóż ciekawego mi powiesz o sobie? Słucham, a raczej czytam, z wielką uwagą.
Nie wiem jak masz na imię, choć wytrwale szukałam, które z imion żeńskich oznacza
wysoko urodzona. Piętnastolatka, bardzo niekonwencjonalna. Tyle mogę o tobie powiedzieć w wielkim skrócie.
Blog - krótka instrukcja użytkowania.
Mogłabym tutaj rozwodzić się nad sensem świata. Mogłabym zgłębiać moją psyche, próbować odpowiedzieć na pytania bez odpowiedzi, parać się zawodem filozofów i wygłaszać paradoksalne wywody.
Mogłabym. Naprawdę bym mogła. Natura obdarzyła mnie inteligencją i abstrakcyjną wyobraźnią.
Ale po co, skoro w tym momencie nie mogłabym być sobą, z bełkotem na ustach bez ładu i składu?
Twór powstały pod dyktando publiki - ją bić. Tytuły większości notek są równocześnie tytułami piosenek.
Mogłabym sparafrazować twój tekst, ale po co. Nic dodać, nic ująć.
Cofnijmy się teraz do roku 2007, do sierpnia.
Początek wciągający, mocno wciągający. Gdyby ktoś mi tak jeszcze poczytał…, bo oczka mi zaraz wysiądą.
Wróćmy do czasów bliższych, najbliższych, a mianowicie do roku 2008, miesiąca piątego- maja.
Od tego prawie już roku nie zmieniło się nic. Było świetnie, jest świetnie i miejmy nadzieję będzie świetnie dalej. Ale po cóż ta zmiana portalu? Mylog jest całkiem nie zły, aczkolwiek ja jestem zwolenniczką przede wszystkim blog4u. Elementy łaciny i języka angielskiego dodają twoim notką takiej niezrozumiałej ciekawości świata, niepojętej inteligencji i kolorów tęczy.
Zastrzeżeń brak, błędów brak, zmęczenia brak, zaskoczeń też raczej brak.
Z jednej strony interesująco, z drugiej nieco niezrozumiale. Treść trafia do czytelnika, ale czasem musi się dłużej zastanowić nad sensem przekazu i intencjami. Nie podajesz gotowego na tacy, wymagasz pracy również od czytelnika.
Nie wiesz, co to znaczy? Poszukaj sobie. Nie muszę wszystkiego robić za ciebie. Ja się napracowałam, ty też możesz. Tak właśnie odebrałam twój blog. Ale warto było poczytać, tak myślę.
Ode mnie
piąteczka. I kop na szczęście. I pospolity „żółwik” na pożegnanie.
abstrakcyjne-oceny [
komentarzy 1]
Chcesz się wypowiedzieć? |
Dołącz do nas!